24 czerwca 2018

Nivea Soft- Mix me!


Jako przyjaciółka Nivea dostałam od firmy urocze, okrągłe pudełko. W środku znalazłam trzy kremy nawilżające o różnych zapachach. Cała zabawa polega na tym, że kremy możemy dowolnie ze sobą łączyć, dzięki czemu uzyskamy nowe, ciekawe zapachy.

Już samo opakowanie mnie zauroczyło-tekturowe, z pięknymi owocowo-kwiatowymi aplikacjami. Podobnie również wyglądają słoiczki kremów. Każdy z nich ma pojemność 50 ml. Pojemniki są plastikowe, zakręcane. Kosmetyk występuje w trzech wariantach:

- różowy: I AM THE BERRY CHARMING ONE
-zielony: I AM THE CHILLED OASIS ONE
-żółty: I AM THE HAPPY EXOTIC ONE


Kremy z serii Soft mają za zadanie nawilżać skórę. Jest to uniwersalne rozwiązanie do twarzy, ciała oraz dłoni. Według mnie jest to krem idealny do twarzy. Mimo że podczas nakładania mam wrażenie, że krem jest lekko tłusty, bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia nieprzyjemnego, lepkiego filmu na skórze, dzięki czemu nadaje się pod makijaż. Ładnie nawilża cerę, pozostawiając ją gładszą i nawodnioną. Różnicę widać zwłaszcza po regularnym nakładaniu kremu. Sam produkt naprawdę jest dobrym kosmetykiem nawilżającym, który nie zapycha i nie pogarsza stanu cery trądzikowej, za co wielki plus!


 Konsystencja jest dosyć lekka i przyjemna. Myślę, że krem sprawdzi się podczas wakacji, do odżywienia skóry po opalaniu. Jest lekko kojący, nie podrażnia, ładnie pielęgnuje cerę. Opakowania są małe i poręczne, nie zajmą dużo miejsca w bagażu. Mimo to nie przepadam za słoiczkami, ponieważ krem ma codziennie kontakt z naszymi palcami, przez co ciężko zachować higienę.


Teraz najważniejsza kwestia: zapachy. Każdy krem ma swój, unikalny zapach. Jednak cała zabawa polega na tym, że możemy kremy dowolnie z sobą mieszać, aby odkryć swoje idealne połączenie. Przyznam, że to świetny pomysł, który tylko uprzyjemnia aplikację i sięganie po to trio.

Krem zielony

Zielona wersja ma bardzo lekki, orzeźwiający zapach. Słowo chill bardzo do niego pasuje, ponieważ jest właśnie taki relaksacyjny. Kojarzy się z beztroską, latem, wakacjami i zielenią. Jest to mój faworyt wśród całej trójki. Jest najlepszą wersją na upalne lato.


Krem różowy

Różowy posiada nudy kwiatowo-owocowe. Tak jak sam kolor, woń jest bardzo słodka. W tym kremie czuć maliny, poziomki i różę. Zapach już nie jest tak lekki, jak w przypadku zielonej wersji. Tutaj mamy typową dziewczęcą, cukierkową woń.


Krem żółty

Po ten kosmetyk sięgam najrzadziej. Jest on zdecydowanie najcięższy z całej trójki. Pachnie bardzo delikatnie ananasem. Mimo to krem wydaje mi się bardziej odpowiedni do stosowania jesienią i zimą.



Zmiksowane

Mimo że żółty krem średnio przypadł mi do gustu, to w połączeniu z różowym już mi się podoba. W tym cała magia tego zestawu-uzyskujemy nowe zapachy po zmiksowaniu ich ze sobą. Można też łatwo zmieniać zapach, dokładając mniej lub więcej jednego z kosmetyku. Ja mimo to najczęściej sięgam po produkty oddzielnie.


Dla mnie to przede wszystkim dobre, nawilżające kremy, które nie zapychają porów, powodują, że pokład lepiej prezentuje się na twarzy. Dzięki nim skóra jest gładsza, nie widać suchych skórek. Z przyjemnością po nie sięgam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło, że jesteś! ♥
Zawsze odwiedzam moich czytelników :)
Zaobserwowałaś/eś? Powiadom mnie w komentarzu!