29 czerwca 2017

Siła natury- kosmetyki HIMALAYA cz.2 - produkty do pielęgnacji twarzy


Przez ostatnie tygodnie testuję zupełnie dla mnie nowe kosmetyki firmy Himalaya. Pierwsza recenzja kosmetyków pojawiła się kilka dni temu na moim blogu i możecie przeczytać ją tutaj. Dzisiaj recenzja kosmetyków do pielęgnacji twarzy: pianki do mycia, peelingu oraz maseczki. Przyznam, że te kosmetyki zainteresowały mnie o wiele bardziej niż krem i pasa do zębów.


Przypomnę Wam, że kosmetyki Himalaya to produkty oparte na darach natury takich jak zioła oraz rośliny. Możecie dostać je w sklepie online kilkając tu. Ale bez obaw, kosmetyki dostaniecie też w sklepach stacjonarnych np. w sieci sklepów Rossmann.


Jestem posiadaczką cery mieszanej i trądzikowej. Pielęgnacja twarzy jest dla mnie bardzo ważna, produkty dobieram ostrożnie, by nie zaszkodzić swojej skórze. Kosmetyki Himalaya od razu zdobyły moje zaufanie. Produkty o naturalnych składach nie wywołują u mnie aż takiego strachu.

Te bliźniaczko wyglądające produkty to maska i scrub do twarzy. Przyjrzyjmy się najpierw peelingowi.


Purifying Neem Scrub ma pojemność 75 ml i zamknięty jest w plastikowej tubce, opakowanie jest minimalistyczne, jak cała seria kosmetyków, co mnie akurat bardzo się podoba. Widziałam, że kosmetyk jest dostępny również w większej wersji. Według informacji zawartej na opakowaniu scrub przeznaczony jest to tłustej cery. Moja skóra partiami jest bardzo mocno przetłuszczająca się, jednak bardzo łatwo ją wysuszyć.

Peeling zawiera miodlę indyjską, która ma szerokie zastosowanie w kosmetyce i medycynie. Pomaga leczyć choroby skórne, ma właściwości antybakteryjne, antywirusowe i przeciwgrzybiczne. W skład produkty wchodzą również pestki moreli, które delikatnie ścierają martwy naskórek.

Skład:
Aqua,Stearic acid, Cetyl Alcohol, Caprylic/ Capric Triglyceride, Polyethylene, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Parfum, Carbomer, Phenoxyethanol, Prunus Armeniaca Seed Powder, Sodium Hydroxide, Tocopheryl Acetate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Alcohol, Disodium EDTA, Melia Azadirachta Leaf Extract, Curcuma Longa Rhizome Extract, Butylphenyl methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol

Peeling ma dość delikatną, tłustawą konsystencję, łatwo się rozprowadza, ma też delikatny zapach. Ziarenka są małe i nie podrażniają skóry. W skład produktu (na końcu) wchodzi też kurkuma. Nie znajdziemy tutaj parabenów, za co peeling dostaje duży plus. 



Jest delikatny, lekko ściera martwy naskórek i pozostawia cerę wyraźnie oczyszczoną, ale niepodrażnioną i niewysuszoną. Skóra po jego użyciu jest przyjemnie odświeżona. Niestety nie daje sobie rady z wyraźnym oczyszczaniem porów, ale generalnie trudno wymagać tego od kosmetyków. Lubię ten peeling za to, że nie jest agresywny dla skóry. Chętnie będę do niego wracać!


Kolejnym kosmetykiem, który przetestowałam, jest maska do twarzy. Maseczka, podobnie jak peeling przeznaczona jest do cery tłustej. Purifying Neem Mask również zawiera miodlę indyjską,a oprócz niej ziemię fulerską. Mamy tutaj również glinki i ekstrakt z kurkumy.

Skład:
Aqua, Kaolin,Glycerin, Bentonite, Fuller’s Earth, Curcuma Longa Root Extract, Melia Azadirachta Leaf Extract, Parfum, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Coco Glucoside, Benzyl Alcohol, Citric Acid, CI 77288, Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone, Disodium EDTA, Geraniol, Linalool, Citronellol, Benzyl Salicylate, Coumarine, Cinnamyl Alcohol


Maska łatwo się rozprowadza, początkowo daje uczucie chłodu, a potem stopniowo zasycha i powoduje uczucie ściągnięcia, lekko oczyszcza cerę. Według producenta ma zapobiegać powstawaniu wyprysków i zaskórników, czego niestety, póki co nie zauważyłam. 

Uważam, że należy uważać na tę maseczkę, nie nada się do bardzo wrażliwych cer. Mnie dość mocno wysuszyła cerę, przez co nie do końca się u mnie sprawdziła. Osoby z typowo tłustą cerą ( a nie mieszaną) powinny być bardziej zadowolone z jej działania. Dodatkowo maskę ciężko zmyć.


I na sam koniec została nam pianka do mycia twarzy, której byłam bardzo ciekawa, ponieważ uwielbiam formę pianki. Podobnie jak poprzednie kosmetyki pianka jest przeznaczona do cery tłustej i w jej skład wchodzi miodla indyjska.

Skład:
Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Melia Azadirachta Leaf Extract, Decyl Glucoside, Cocoamidopropyl Betaine, Glycerin, Polisorbate 20, Curcuma Longa Root Extract, Vetiveria Zizanoides Root Extract, Parfum, Phenoxyethanol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Disodium EDTA, Citric Acid, BHT, Cl 19140, Cl 42090, Butylphenyl Methylpropional, Hexylcinnamal, Linalool


Pianka ku mojemu niezadowoleniu jest najsłabszym ogniwem. Mimo dobrego składu, w którym neem jest wysoko, pianka jest zbyt mocno wysuszająca. Podczas stosowania pianka jest delikatna, dobrze oczyszcza cerę, jednak po kilku zastosowaniach skóra staje się sucha, a miejscami nawet się łuszczy. Moja cera jest zbyt wrażliwa i miejscami sucha, by ta pianka mogła u mnie działać. Zdecydowanie nada się bardziej do cer tłustych, które ciężko wysuszyć.

Podsumowując: z tych trzech kosmetyków najbardziej polecam peeling. Kosmetyki mają dobrą cenę, więc myślę, że warto dać im szansę. Jeżeli borykacie się z trądzikiem, a wasza skóra jest mocno tłusta, te produkty będą dla Was idealne. Przypominam też o poprzednim wpisie, w którym znajdziecie recenzję bardzo dobrej pasty do zębów oraz kremu- klik


video


Znacie kosmetyki Himalaya? Jak się u Was sprawdzają? 


32 komentarze:

  1. Jak dotąd miałam raz styczność z tą marką i na razie mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że maska może się lepiej u Ciebie spisywać jeżeli nie pozwolisz jej zaschnąć - to tak jak z glinkami, dlatego warto spryskiwać twarz wodą. Przy glinkach to się sprawdza i jeżeli ona nie zaschnie to nie ma ściągnięcia i jednocześnie przesuszenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak do tej pory miałam jedynie pasty do zębów z tej firmy i byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię maskę uzywać jako peeling
    W sumie co do pianki tez zauważyłam , że ma moc. Chociaż u mnie nie powoduje wysuszenia, ale używam jej raczej na wieczór. A rano tylko tonik albo micel

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tylko jeden produkt tej marki, ale już od dawna słysze o niej pozytywne opinie.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze żadnego produkty z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Komletnie nie znam i spotykam się pierwszy raz :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/06/white-outfit.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Również posiadam cerę trądzikową także te produkty są jak najbardziej dla mnie! Wcześniej nie podobały mi się, ale po tym poście stwierdzam,że powinna się w nie zaopatrzyć.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam krem z tej firmy i kupuję go systematycznie :)
    Na piankę mam ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda ze ta maseczka nie nada sie do skory wrazliwej :/

    OdpowiedzUsuń
  11. nie mialam jeszcze styczności z tą marką:-)
    pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. szkoda, że pianka tak wysusza, najbardziej mnie zaciekawiła z tych produktów :/

    OdpowiedzUsuń
  13. o właśnie wróciłam z innego bloga czytając o tych kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tę piankę i maskę bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawe kosmetyki :D
    Uwielbiam rózne rzeczy do twarzy :)

    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam i jestem bardzo zadowolona! :>

    http://alittlebitforbeauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Wcześniej nie słyszałam o tej marce, na pewno poczytam o niej więcej i zechcę coś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie miałam tych produktów, ale używałam kilka razy pastę u koleżanki. :) Muszę obejrzec się za tym peelingiem.
    http://justlittlewhiner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Maska zdecydowanie nie dla mnie :( Mam wrażliwą skórę, a po za tym ten brak efektów :/ Szkoda, ale konsystencja również nie przyciąga.
    Produktów nie znam i nie wiem czy powinnam :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajne produkty ;) miło je wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam takie kosmetyki z natury !

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ciekawy post ;) Ja jeszcze nie miałam okazji przetestować jakiegoś produktu z tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znałam wcześniej tych produktów :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam marku, ale produkty kuszą ;) obserwuje;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawe produkty z którymi jeszcze nie miała styczności.
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  26. Ta marka niby się kojarzy z naturą, a ma tak okropne składy... peeling z polietylenem, w innym kosmetyku zaś widzę konserwanty MIT, a w jeszcze innym BHT - nie, dziękuję, nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Też ostatnio kładę duży nacisk na pielęgnację twarzy. Choć doskonale wiem, że jej kondycja w moim przypadku zależy przede wszystkim od diety... Ale o tej marce nie słyszałam! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chętnie sięgnęłabym po maskę, ale skoro wysusza to chyba sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło, że jesteś! ♥
Zawsze odwiedzam moich czytelników :)
Zaobserwowałaś/eś? Powiadom mnie w komentarzu!