11 lipca 2016

Jak pozbyłam się zakoli?




Hej Wszystkim!
Tak naprawdę dopiero w 2014 roku, kiedy to zostałam włosomaniaczką zauważyłam powiększające się zakola. Zaczęły mi one bardzo przeszkadzać i w czerwcu tego samego roku postanowiłam z nimi powalczyć.


Zakola – czerwiec 2014


Sięgnęłam po kultowy produkt znany wszystkim włosowym maniaczkom. Mowa tu o wcierce Jantar. Zapewne jej dużym plusem jest brak alkoholu w składzie, co podpasuje zwłaszcza wrażliwym i skłonnym do łupieżu skórom. Jest ona również łatwo dostępna, tania i wydajna.
Odżywkę wcierałam w całą skórę głowy, koncentrując się najbardziej na zakolach. Nie wykonywałam raczej masażu głowy. Aplikowałam ją przed każdym myciem, czyli co drugi dzień, przez okres dwóch miesięcy. Podczas tego czasu miałam również dwie siedmiodniowe przerwy.


Efekty po dwóch miesiącach- sierpień 2014



Dla podtrzymania efektu, co jakiś czas wcierałam odżywkę, ale nie robiłam tego jakoś często, a raczej sporadycznie.

Grudzień 2015



 Po wielu miesiącach przerwy i kłopotach ze skórą głowy wreszcie powracam do mojej ulubionej wcierki. Ostatnimi czasy miałam problem z nadmiernym wypadaniem włosów, przez co moje zakola zaczęły powracać. Jestem pewna, że i tym razem Jantar spisze się na medal.
Poza pozbyciem się zakoli i ogólnym wysypem nowych włosków zauważyłam też przyspieszony przyrost włosów.

Przed i po


Myślę, że zdjęcia mówią same za siebie. A Wy macie jakieś ciekawe patenty na pozbycie się zakoli?






1 komentarz:

  1. Oj, ja też co jakiś czas muszę robić sobie kuracje na zakola... :-) Wcieram wtedy zazwyczaj : Nisim albo Neril (toniki). Nisim jest niestety drogi, ale efekty daje znakomite. Ostatnio kupiłam szampon i żel Dermena, ale dostałam po nich łupieżu... :-)

    OdpowiedzUsuń

Miło, że jesteś! ♥
Zawsze odwiedzam moich czytelników :)
Zaobserwowałaś/eś? Powiadom mnie w komentarzu!